Ewa Szydłowska
O mnieDowiedz się jak mogę cię wesprzeć
Umów się na wstępną konsultację
O mnie
Nazywam się Ewa Szydłowska
Jestem terapeutką ajurwedyjską, masażystką, nauczycielką masażu i autorką książki „Masaże i terapie ajurwedyjskie”.
Specjalizuję się w pracy z kobietami, które doświadczają dolegliwości związanych z problemami hormonalnymi, okresem okołomenopauzalnym, przewlekłym przeciążeniem i utratą kontaktu z własnym ciałem.
Poprzez ajurwedę pomagam im lepiej rozumieć sygnały organizmu, dostrzegać zależności pomiędzy pozornie odrębnymi objawami i świadomie tworzyć warunki sprzyjające równowadze i regeneracji.
Jestem także masażystką i terapeutką poprzez ciało, czerpiąc z mądrości Ajurwedy i technik tradycyjnego masażu tajskiego. Interesuje mnie nie tylko rozluźnienie mięśni, lecz także to, jak dotyk, oddech, napięcie, stres i emocje wpływają na sposób, w jaki odczuwamy własne ciało.
Jestem autorką książki „Masaże i terapie ajurwedyjskie”, w której pokazuję ajurwedę w jej pełniejszej odsłonie – nie jako zestaw egzotycznych rytuałów SPA, ale jako tradycyjny system medyczny mający własny sposób rozumienia człowieka, zdrowia, nierównowagi i pracy z ciałem.To książka, która daje solidne podstawy: zrozumienie filozofii, anatomii ajurwedyjskiej i logiki terapii, potrzebne do świadomej i odpowiedzialnej pracy z ciałem — szczególnie dla osób, które chcą wejść głębiej w ajurwedę lub pracować z nią profesjonalnie.
Prowadzę Szkołę Masażu i Terapii Ajurwedyjskich, w której uczę zarówno osób rozpoczynających swoją drogę z masażem, jak i profesjonalistów pracujących już z ciałem.
Dlaczego Ajurweda
Jak to się zaczęło
Do ajurwedy przywiodło mnie moje własne ciało.
Przez wiele lat żyłam w sposób, który dziś wydaje mi się niemal podręcznikowym przykładem ignorowania jego sygnałów. Szkoła, studia, potem praca na etacie, pięcie się po szczeblach kariery, między innymi w rządowej agencji, a po godzinach jeszcze rodzinny biznes.
Do tego podróże, sporty ekstremalne, imprezy i ciągła potrzeba robienia czegoś więcej.
Szybciej, mocniej, dalej.
Byłam też Zosią Samosią i Panią Perfekcyjną w jednej osobie. Skoro potrafię zrobić coś sama, to po co prosić kogoś o pomoc? A jeśli radzę sobie z tym, dlaczego nie wziąć na siebie jeszcze czegoś?
Przez długi czas wydawało mi się, że moje ciało powinno po prostu dotrzymywać mi kroku.
Nie dotrzymywało.
Pierwszym wyraźnym sygnałem były problemy ze skórą dłoni. Skóra pękała do krwi i bardzo silnie reagowała na detergenty. Później pojawiło się mocne podrażnienie skóry twarzy i okazało się, że nie mogę już używać większości drogeryjnych kosmetyków.
Zainteresowałam się kosmetyką naturalną i zaczęłam przygotowywać własne kosmetyki. Ukończyłam również jednosemestralny kurs kosmetyki naturalnej na wydziale kosmetologii jednej z rzeszowskich uczelni.
Właśnie tam poznałam Kingę – fizjoterapeutkę i masażystkę, która zwróciła uwagę na mój sposób dotykania i jako pierwsza zasugerowała, że powinnam zainteresować się masażem.
Tyle że problemy z dłońmi się nasilały. Pojawiały się kolejne stany zapalne i przez pewien czas wydawało się, że z pracy masażystki będę musiała całkowicie zrezygnować.
A ja nadal nie zmieniałam sposobu życia.
Z czasem ciało zaczęło wysyłać kolejne sygnały: coraz większe zmęczenie, okresy niemal całkowitego wyczerpania, bardzo suchą skórę, uczucie ciągłego zimna, zaparcia, problemy ze snem, wypadanie włosów i coraz większą wrażliwość na stres.
Później zaczęłam dostrzegać, że wiele z tych objawów nie było przypadkowymi, niezależnymi problemami. Układały się w pewien wzorzec.
To właśnie wtedy zaczęłam poznawać ajurwedę.
Dlaczego właśnie ajurweda?
Najbardziej poruszył mnie jej sposób myślenia.
Ajurweda nie pyta wyłącznie: „Co zrobić z tym objawem?”. Pyta również: „Dlaczego właśnie teraz ciało zaczęło funkcjonować w taki sposób? Co jeszcze dzieje się równocześnie? Co łączy te sygnały?”
To był dla mnie zupełnie nowy sposób patrzenia na organizm.
Zaczęłam przyglądać się temu, jak jem, śpię i odpoczywam. Jak reaguję na stres. Ile wymagam od siebie. Jak funkcjonuje moje trawienie. Jak zmienia się moje ciało w różnych momentach cyklu. Co dzieje się, gdy przekraczam swoje możliwości, i jakie sygnały pojawiają się dużo wcześniej, zanim zaczynam czuć się naprawdę źle.
Wprowadzałam kolejne zmiany i obserwowałam reakcje organizmu. Z czasem poprawiła się również kondycja mojej skóry, dzięki czemu mogłam wrócić do masażu.
Ale najważniejsza zmiana wydarzyła się gdzie indziej.
Przestałam traktować ciało jak coś, co ma wykonywać moje polecenia. Zaczęłam traktować je jak źródło informacji.
I właśnie tego dziś uczę inne kobiety.
Moja misja
Jak pomagam
Ajurweda to dla mnie nie wellness.
Ajurweda jest tradycyjnym systemem medycznym rozwijanym w Indiach przez stulecia i ujmowanym przez Światową Organizację Zdrowia w obszarze medycyny tradycyjnej.
Ma własny model rozumienia człowieka, zdrowia, procesów prowadzących do nierównowagi, odżywiania, stylu życia, ziół oraz pracy z ciałem.
Dlatego nie interesuje mnie ajurweda sprowadzona do olejowego masażu, świec, kadzideł i „rytuału SPA”.
Relaks jest ważny. Przyjemność jest ważna. Odpoczynek jest ważny.
Ale to tylko fragment znacznie większej całości.
W pracy staram się zachować logikę tradycyjnej ajurwedy, a jednocześnie jasno rozdzielać jej perspektywę od współczesnej diagnostyki i leczenia medycznego. Ajurwedyjska konsultacja czy masaż nie zastępują lekarza ani badań. Mogą natomiast stać się sposobem na uważniejsze przyglądanie się codziennemu funkcjonowaniu organizmu i świadome wspieranie własnego dobrostanu.
Co oznacza dla mnie samouzdrawianie?
Często mówię o odzyskiwaniu mocy do samouzdrawiania.
Nie mam przez to na myśli leczenia siebie zamiast korzystania z medycyny ani przekonania, że wystarczy odpowiednie nastawienie, zioło czy masaż, aby wyleczyć chorobę.
Organizm przez cały czas reguluje temperaturę, odbudowuje tkanki, reaguje na wysiłek, dostosowuje się do zmieniających się warunków, regeneruje się podczas snu i próbuje utrzymać wewnętrzną równowagę.
Możemy mu w tym pomagać albo – często zupełnie nieświadomie – utrudniać.
Dla mnie samouzdrawianie oznacza przede wszystkim odzyskiwanie wpływu na tę część zdrowia, która naprawdę zależy od naszych codziennych decyzji.
To umiejętność zauważenia:
- czego potrzebuje moje ciało,
- co mnie wzmacnia, a co stopniowo odbiera mi zasoby,
- kiedy potrzebuję działania, a kiedy odpoczynku,
- jakie sygnały pojawiają się, zanim organizm zacznie protestować znacznie głośniej,
- kiedy mogę wesprzeć się sama, a kiedy potrzebuję pomocy specjalisty.
Nie wierzę w „złote ręce”, które kogoś uzdrawiają, cudowne zioło ani magiczną metodę przywracającą zdrowie.
Wierzę natomiast, że im lepiej rozumiesz własne ciało, tym większą masz możliwość podejmowania decyzji, które naprawdę Ci służą.
Jak pracuję
Podczas konsultacji ajurwedyjskich pomagam łączyć kropki.
Nie patrzymy wyłącznie na pojedynczy objaw. Przyglądamy się między innymi sposobowi odżywiania, trawieniu, snu, poziomowi energii, cyklowi, codziennemu rytmowi, przeciążeniu, aktywności, odpoczynkowi oraz temu, jak te elementy wpływają na siebie nawzajem.
Przy stole do masażu pracuję inaczej – mniej poprzez rozmowę, bardziej poprzez dotyk.
Interesuje mnie sposób, w jaki ciało reaguje: gdzie łatwo odpuszcza, gdzie pozostaje napięte, gdzie trudno mu zaufać dotykowi, kiedy oddech się pogłębia, a kiedy ciało jeszcze bardziej się usztywnia.
W obu przypadkach cel jest podobny:
pomóc Ci lepiej usłyszeć własne ciało, zamiast mówić Ci z zewnątrz, co ono powinno czuć.
Skąd czerpię wiedzę
Ukończyłam dwustopniowe szkolenie na konsultanta ajurwedy – poziom podstawowy i zaawansowany w Shivani Ayurveda oraz liczne szkolenia z zakresu masaży i terapii ajurwedyjskich.
Kształcę się także w zakresie tradycyjnego masażu tajskiego i innych metod pracy z ciałem.
Ukończyłam dwuletni Kurs Podstawowy Psychoterapii Gestalt. Wiedzę z tego obszaru wykorzystuję przede wszystkim do lepszego rozumienia relacji, emocji, granic oraz tego, co wydarza się w kontakcie z drugim człowiekiem – nie prowadzę psychoterapii.
Cały czas się uczę. Ajurweda jest zbyt rozległym systemem, żeby po jednym czy kilku kursach uznać, że „już się ją zna”.
Po godzinach
Ja prywatnie
Od urodzenia mieszkam w Bieszczadach. Stąd pochodzi moja rodzina i tu znajduje się mój gabinet oraz Szkoła Masażu i Terapii Ajurwedyjskich.
Góry nadal są jednym z moich ulubionych miejsc, choć dzisiaj znacznie lepiej niż kiedyś rozumiem, że nie każda aktywność musi polegać na przesuwaniu kolejnej granicy.
Lubię ruch i kontakt z naturą. Chodzę po górach, jeżdżę na rowerze. Kiedyś trochę się wspinałam i latałam na paralotni. Teraz raczej wolę wodę – pływam i nurkuję na wstrzymanym oddechu (freediving)
Fascynują mnie stare kultury, mitologia, tradycyjne systemy wiedzy oraz różne sposoby rozumienia relacji pomiędzy człowiekiem a światem.
Lubię fotografię, muzykę, dobrą literaturę i herbatę.
I nadal jestem osobą ciekawą świata.
Tyle że dzisiaj potrafię czasem zatrzymać się wystarczająco długo, żeby zauważyć również to, co dzieje się we mnie.
Ważna informacja
Moja działalność w zakresie konsultacji ajurwedyjskich i niemedycznej pracy z ciałem nie stanowi działalności leczniczej. Nie diagnozuję ani nie leczę chorób i nie zastępuję lekarza, fizjoterapeuty, psychologa ani innych przedstawicieli zawodów medycznych.
Ajurwedę przedstawiam jako tradycyjny system medyczny i korzystam z jej modelu oraz praktyk w zakresie odpowiadającym charakterowi świadczonych przeze mnie usług.








