Zimą bardzo łatwo uwierzyć, że „tak już musi być”. Mniej energii, wolniejsze tempo, cięższe ciało, spodnie jakby ciaśniejsze niż jesienią. W tle pojawia się ciche założenie, że zima to okres przeczekania, a „ogarnianie siebie” zacznie się dopiero wiosną.

Problem w tym, że tak faktycznie ciało nie działa w trybie pauzy.

To, co robimy zimą – jak jemy, jak śpimy, czy się ruszamy, czy raczej znikamy pod kocem – bardzo konkretnie ustawia to, z czym wejdziemy w wiosnę. Zastój, nadmiar kilogramów, senność i opór w ciele nie biorą się znikąd. One są efektem kilku miesięcy drobnych, powtarzalnych wyborów.

Czego ciało naprawdę potrzebuje zimą?

1. Ciepła – dosłownie i w przenośni

Ciepłe posiłki, ciepłe napoje, ciepło emocjonalne i ochrona przed wychłodzeniem to absolutna podstawa. Zimne smoothie, sałatki czy zimna woda z cytryną nie są zimową strategią wspierającą organizm. Wybieraj raczej zupy, gulasze, kasze, warzywa gotowane/pieczone/na parze, dobrej jakości tłuszcze i rozgrzewające przyprawy.

Ciepło usprawnia trawienie, poprawia krążenie, działa relaksująco i stabilizuje układ nerwowy, wspiera równowagę hormonalną.

2. Regularności

Zimą organizm bardzo źle reaguje na chaos. Nieregularne posiłki, testowanie kolejnych modeli żywieniowych czy długie przerwy między jedzeniem sprzyjają zastojom i osłabieniu trawienia.

3. Ruchu – ale właściwego

To moment, w którym wiele osób popełnia błąd w jedną z dwóch stron: albo całkowicie rezygnuje z aktywności (bo jest pokusa siedzenia pod kocykiem), albo próbuje trenować „jak wiosną”.

Ajurweda nie rekomenduje ani bezruchu, ani forsowania.

Zimą naturalnie narasta tendencja do spowolnienia metabolizmu, gromadzenia tkanki tłuszczowej, zastoju w układzie limfatycznym.

Brak ruchu w tym okresie bardzo często skutkuje wiosenną ciężkością, obrzękami i trudnością w redukcji masy ciała.

Najlepiej sprawdza się regularny, umiarkowany ruch, aktywność, która rozgrzewa ciało, ruch wykonywany częściej, ale krócej. Może to być na przykład energiczny spacer lub nordic walking, joga w wersji bardziej dynamicznej, ćwiczenia mobilizujące i rozciągające, lekki trening siłowy, każdy ruch połączony z oddechem.

Celem nie jest spalanie kalorii, tylko zapobieganie zastojowi i podtrzymanie krążenia, trawienia i metabolizmu.

Wiosną organizm odwdzięczy ci się za to lekkością i dobrym samopoczuciem.

4. Więcej snu i regeneracji

Zimą ciało potrzebuje więcej odpoczynku. Niedobór snu w tym okresie szybko odbija się na odporności, gospodarce hormonalnej i poziomie energii.

To nie jest pora na ciągłe „zaciskanie zębów”.

Czego ciało zimą na pewno nie potrzebuje

1. Detoksów i „resetów”

Zima nie jest porą intensywnego oczyszczania. Głodówki, diety sokowe i restrykcyjne posty osłabiają organizm zamiast go wzmacniać.

2. Przemęczania się „bo nowy rok – nowa ja”

Organizm nie zna kalendarza. Zna za to przeciążenie, brak snu i nadmiar bodźców. Zmuszanie się zimą do intensywności rzadko jest działaniem prozdrowotnym.

3. Całkowitego odpuszczenia ruchu

Bezruch sprzyja kumulowaniu i budowaniu zastoju, który bardzo trudno rozruszać wiosną – nawet przy zmianie diety i stylu życia.