Korzeń pietruszki to jeden z tych składników, które w polskiej kuchni pojawiają się niemal codziennie, a mimo to rzadko widzimy w nim coś więcej niż część włoszczyzny. Natomiast według ajurwedy to roślina terapeutyczna o ciekawym spektrum działania.
Ajurweda o korzeniu pietruszki
Ajurweda opisuje pietruszkę jako roślinę o:
- ostrym (katu) i gorzkim (tikta) smaku,
- rozgrzewającym działaniu (ushna virya),
- lekkiej (laghu) i suchej (ruksha) naturze,
- smaku po strawieniu (vipaka) – ostrym.
W klasycznych źródłach pietruszka wymieniana jest jako:
- dipana – pobudzająca trawienie,
- pachana – pomagająca usuwać toksyny (ama),
- mutrala – moczopędna i oczyszczająca,
- vata-kapha-hara – redukująca dolegliwości wynikające z nadmiaru tych dosz.
Dzięki tym właściwościom pietruszka wspiera:
- trawienie i wchłanianie – pobudza ogień trawienny (agni), zmniejsza wzdęcia i uczucie ciężkości,
- redukcję napięcia mięśni gładkich – łagodzi skurcze jelit i kolki, zmniejsza napięcie w pęcherzu moczowym i ułatwia oddawanie moczu, rozluźnia macicę, co ma znaczenie np. przy PMS czy bolesnych miesiączkach,
- usuwanie nadmiaru płynów – działa przeciwobrzękowo, usuwa nagromadzony śluz i wilgoć,
- oczyszczanie nerek i układu moczowego – działa moczopędnie,
- poprawę krążenia obwodowego i „rozgrzanie” organizmu od środka.
Według ajurwedy pietruszka przywraca ruch tam, gdzie pojawił się zastój – zarówno w układzie pokarmowym, jak i w tkankach. Dlatego jest polecane przy:
- uczuciu ciężkości po jedzeniu,
- zatrzymywaniu wody,
- obrzękach,
- zimnych dłoniach i stopach,
- spowolnionym trawieniu i ospałości.
Korzeń pietruszki balansuje kapha i vata, a w nadmiarze może nasilać pitta, czyli stany zapalne.
W umiarkowanej ilości działa sattwicznie – czyli wspiera jasność myślenia i lekkość umysłu.
W nadmiarze staje się rajasowa – może powodować pobudzenie, napięcie.

Współczesna nauka o korzeniu pietruszki
Z perspektywy współczesnej nauki i dietetyki korzeń pietruszki zawiera:
- flawonoidy (m.in. apigeninę, luteolinę),
- witaminę C,
- żelazo, potas i magnez,
- błonnik.
Z ciekawostek – pietruszka zawiera olejki eteryczne o silnym działaniu biologicznym. Najważniejsze związki w nich zawarte to apiol i mirystycyna. Odpowiadają one za intensywny aromat i niektóre właściwości terapeutyczne pietruszki — ale też za jej psychoaktywne działanie, jeśli występują w większych stężeniach.
Mirystycyna występuje nie tylko w pietruszce, ale też w gałce muszkatołowej, koprze włoskim i selerze. W bardzo wysokich dawkach działa psychoaktywnie i halucynogennie, ponieważ wpływa na układ nerwowy, zwiększając aktywność dopaminy i serotoniny. Może powodować euforię, senność, zmienione postrzeganie czasu i przestrzeni oraz synestezję – to zjawisko, w którym jeden zmysł nieświadomie wywołuje doznania charakterystyczne dla innego — np. „słyszenie kolorów”, „widzenie dźwięków” albo „czucie zapachów w barwach”.
Natomiast apiol stymuluje krążenie w obrębie miednicy i dróg moczowych, dlatego w tradycyjnej fitoterapii używano pietruszki także przy zaburzeniach miesiączkowania czy uczuciu zastoju w dolnej części ciała. W XIX wieku był nawet używany jako środek poronny (!), dlatego w dużych dawkach jest toksyczny i niebezpieczny w ciąży.
Oczywiście bez paniki – apiol i mirystycyna w ilościach kulinarnych (czyli takich, jakie dodajemy do zupy czy warzyw) są całkowicie bezpieczne i przynoszą korzyści zdrowotne.

Jak używać korzenia pietruszki w kuchni ajurwedyjskiej
Korzeń pietruszki najlepiej działa w potrawach ciepłych, gotowanych i tłuszczowych, które podkreślają jego rozgrzewający charakter.
Pomysły:
- gotowany z warzywami w rosole lub innej zupie, np. w krupniku
- pieczony z odrobiną ghee/oliwy z oliwek i przyprawami – smakuje zaskakująco dobrze
- w zupie-krem z dodatkiem mleka kokosowego i czarnego pieprzu,
- w formie herbaty oczyszczającej – plasterki korzenia gotowane kilka minut w wodzie z kminem i kolendrą.

Cześć, ciekawy artykuł, bardzo lubię twojego bloga za cenne info o ajurwedzie❤️
Chętnie poczytałabym o wanilii.
hmmm tradycyjne teksty ajurwedyjskie nie odnoszą się do wanilii, bo to roślina nie z tej części świata, więc trudno mi będzie znaleźć wiarygodne źródło informacji 😉 ale być może podejmę wyzwanie, dzięki za inspirację 🙂