1322 słowa, 7 minut czasu czytania
Co to właściwie jest stan zapalny?
Z biologicznego punktu widzenia stan zapalny to reakcja układu odpornościowego na każdy rodzaj zagrożenia – infekcję, uraz, toksyny, stres, a nawet błędy metaboliczne. To bardzo skomplikowany mechanizm samoregulacyjny organizmu, podczas którego zachodzi szereg złożonych reakcji fizjologicznych, których zadaniem jest zainicjować odpowiedź odpornościową, zneutralizować zagrożenie i rozpocząć proces regeneracji. Z klinicznego punktu widzenia to daje pięć klasycznych objawów: zaczerwienienie, ocieplenie, obrzęk, ból i upośledzenie funkcji. Kiedy proces zapalny działa prawidłowo – chroni i uzdrawia. Kiedy się przeciąga lub uruchamia bez wyraźnej potrzeby – niszczy.
Rodzaje zapalenia
Z grubsza możemy wyróżnić 3 rodzaje stanów zapalnych:
1. Ostre zapalenie – pojawia się nagle, jest wyraźne i krótkotrwałe.
To reakcja obronna: naczynia się rozszerzają, pojawia się gorąco i ból – wszystko po to, by usunąć przyczynę i rozpocząć regenerację.
W tej fazie działają neutrofile, makrofagi i cytokiny prozapalne (m.in. IL-1, IL-6, TNF-α).
2. Przewlekłe zapalenie – gdy bodziec (np. stres, toksyny) nie ustępuje, proces się utrwala.
Zamiast naprawiać, zaczyna powoli niszczyć tkanki – np. w stawach (RZS), w naczyniach (miażdżyca), w tarczycy (Hashimoto).
3. Stan zapalny niskiego stopnia (metaflammation) – cichy, często niezauważalny, ale chroniczny. Nie daje gorączki ani bólu, ale toczy się w tle.
To właśnie ten typ zapalenia odpowiada dziś za większość chorób cywilizacyjnych, na czele z zaburzeniami metabolicznymi (otyłość, cukrzyca typu 2).
W medycynie mówi się dziś nie o homeostazie, ale o allostazie – zdolności organizmu do utrzymania równowagi poprzez zmiany i ciągłe, nieustanne dostosowywanie się do zmieniających się warunków. To aktywna adaptacja, dynamiczna równowaga, przeciwieństwo homeostazy, która jest stanem stałym.
Kiedy bodziec jest krótkotrwały – pomaga nam się adaptować.
Kiedy trwa za długo – wyczerpuje zasoby i wywołuje „allostatyczny koszt”: przewlekłe napięcie, zaburzenia snu, insulinooporność i właśnie stan zapalny niskiego stopnia.
Warto wiedzieć, że jest coś takiego jak tzw. stan zapalny poposiłkowy. To stan zapalny, który może pojawić się po posiłku – szczególnie ciężkim, tłustym, przetworzonym lub z dużą ilością cukrów prostych. Po takim posiłku rośnie poziom wolnych kwasów tłuszczowych i cukru we krwi, aktywują się receptory zapalne (np. TLR4), a śródbłonek naczyń staje się mniej elastyczny. W zdrowym ciele reakcja trwa krótko. W przeciążonym – utrwala się, prowadząc do stanu zapalnego niskiego stopnia.
W niektórych terapiach, np. w masażach, celowo wywołuje się stan zapalny – łagodny, kontrolowany, który uruchamia naturalne procesy naprawcze organizmu (podczas masażu tarcie dłonią na skórze wywołuje ukrwienie i rozgrzanie tkanek).

Jak ajurweda postrzega stan zapalny?
Na podstawowych kursach na konsultantów ajurwedyjskich dowiadujemy się, że stan zapalny jest związany z zaburzeniem doszy pitta. I owszem, jest to prawda, ale nie cała. Koncept stanu zapalnego w ajurwedzie jest trochę bardziej skomplikowany. Można o nim napisać książkę, ale tu przestawię go w skrócie i myślę, że będzie też ciąg dalszy 🙂
W ajurwedzie nie istnieje jedno słowo odpowiadające terminowi „zapalenie”.
Najbliższym pojęciem jest śotha (shopha) – obrzęk, stan zaognienia, napięcie i ból powstałe w wyniku zaburzenia dosz.
Choć zapalenie kojarzy się z pitta, ajurweda widzi je jako proces, w którym mogą być zaangażowane również pozostałe dosze, zarówno jako samodzielne czynniki odpowiedzialne za aktywację stanu zapalnego, jak i działające „w zespole” – gdzie każda z dosz jest odpowiedzialna za część procesu zapalnego:
- dosza vata inicjuje proces, powoduje ruch i zaburzenie przepływu, daje przy zapaleniu objawy bólowe. Istnieje zresztą zapalenie neurogenne, które nie jest wywoływane przez układ odpornościowy, lecz przez układ nerwowy i wywoływane jest przez aktywację nerwów czuciowych, które uwalniają neuropeptydy zapalne. Wówczas to będzie zapalenie tzw. vataha sotha. Dzieje się to w schorzeniach takich jak np. migrena, atopowe zapalenie skóry czy astma.
- pitta – roznieca ogień reakcji, walczy z przyczyną, odpowiedzialna za objawy takie jak gorąco, zaczerwienienie, pieczenie, związek ma to z uwolnieniem cytokin prozapalnych. Jednocześnie samo zaburzenie doszy pitta, np. nieodpowiednim jedzeniem, czy alkoholem, może być przyczyną bezpośrednią stanu zapalnego, jest to tzw. pittaja sotha.
- kapha – stabilizuje, ale może też utrwalać stan zapalny, daje objawy takie jak obrzęk, ciężkość, lepkość. Można to utożsamiać z zastojem limfatycznym i przewlekłym zapaleniem. Jednocześnie sama z siebie może wywołać stan zapalny (kaphaja sotha) i najprawdopodobniej np. Hashimoto jest tego typu zapaleniem.
Generalnie w stanie zapalnym pitta rzeczywiście dominuje w fazie „gorącej” – tak jak w ostrym zapaleniu. Ale bez vata nie byłoby bodźca, a bez kapha – proces gojenia nie zakończyłby się prawidłowo.

Najczęstszy współcześnie typ zapalenia to nie gorący ogień pitta, ale zimne, przewlekłe, lepko-ciężkie zapalenie z ama i kapha. Pojawia się, gdy ogień trawienny (agni) jest osłabiony np. przez stres, przejadanie się, złą dietę, brak snu i ruchu. Wtedy w tkankach gromadzą się tzw. ama. To słowo w sanskrycie znaczy: „niedogotowany”, „niestrawiony”, „surowy”, czyli jest to jedzenie nienależycie strawione przez układ pokarmowy, które staje się toksyną. Ama blokują srotas – kanały. O co chodzi z tymi kanałami? Otóż, ciało człowieka składa się z systemu rur, przewodów, kanałów i kanalików, które pełnią różnorodne, złożone funkcje. Niektóre z nich są szerokie, inne mikroskopijne. Jama nosowa, gardło, tchawica, oskrzela i oskrzeliki, tętnice, żyły, naczynia włosowate, naczynia limfatyczne, przełyk, jelita, moczowody, jajowody, nasieniowody, rdzeń kręgowy, nerwy obwodowe, przewody potowe, kanaliki łzowe, ślinianki, kanały Haversa, kanały półkoliste ucha wewnętrznego, kanał słuchowy zewnętrzny… To tylko przykłady. Tych kanałów masz w ciele miliony. Płyną nimi do komórek składniki odżywcze, ale także energia życiowa i informacje, służą też do odprowadzania zbędnych produktów przemiany materii i pełnią wiele innych funkcji. Jeżeli ama zablokuje kanały, wówczas pojawia się stan zapalny niskiego stopnia – ama śotha. To ajurwedyjski odpowiednik współczesnego metabolicznego zapalenia. To właśnie wtedy agni zaczyna reagować – zapala się, próbując spalić to, co nie powinno istnieć.
Zatem perspektywy ajurwedy w tej sytuacji zapalenie to próba ciała, by spalić ama.
Jeśli proces się powiedzie – następuje oczyszczenie i regeneracja.
Jeśli nie – ogień pali zbyt długo, a ciało słabnie.
To wtedy rodzą się choroby przewlekłe, autoimmunologiczne, nowotworowe.
Wracając jeszcze do dosz… ajurweda nie mówi, że zapalenie = pitta, tylko raczej, że w zapaleniu zawsze płonie ogień pitta, ale to, jak płonie i gdzie, zależy od vata i kapha.
W praktyce to znaczy:
- vata decyduje gdzie zapalenie się pojawi (bo kieruje ruchem dosz),
- pitta decyduje jak intensywnie się rozwinie,
- kapha decyduje czy się zakończy, czy utrwali.
Jeśli więc ogień wymyka się spod kontroli, ajurweda zawsze pyta:
- co go poruszyło (vata)?
- gdzie się zatrzymał i utknął (kapha)?
Dopiero po odpowiedzi na te dwa pytania można pracować z samą pittą.

Vata steruje ruchem, nerwami, oddechem, cyrkulacją, przewodnictwem. Kiedy działa harmonijnie – pitta i kapha są w równowadze, bo wiatr rozprowadza ciepło i płyny w odpowiedni sposób.
Ale kiedy vata się zaburza (np. z powodu stresu, nieregularnego rytmu dnia, braku snu, głodu, lęku, przemęczenia) zaczyna „szarpać” ogniem pitta, przenosi go w nieodpowiednie miejsca, powoduje mikrourazy, wysuszenie i rozproszenie.
To tak, jakby wiatr rozdmuchał ogień poza palenisko.
Efekt: pitta zaczyna płonąć tam, gdzie nie powinna, czyli w tkankach, które nie są do tego przygotowane – i powstaje stan zapalny.
Kapha to struktura i płyny w ciele. Jej zadaniem jest utrzymać wszystko razem, nawilżać, budować i stabilizować. Ale gdy kapha się zwiększa (np. przez ciężką, wilgotną dietę, brak ruchu, stagnację emocjonalną), tworzy zastój i lepkość w kanałach – srotas. Ta stagnacja powoduje blokadę przepływu prany i substancji odżywczych, zaleganie ama (toksyn), „zagęszczenie” środowiska tkankowego.
Wtedy pitta nie może się rozproszyć i ulega lokalnemu przegrzaniu.
Powstaje „gorąco zamknięte w błocie” — to metafora typowego zapalenia:
→ gorąco (pitta),
→ wilgoć i obrzęk (kapha),
→ ból i napięcie (vata).
Czyli pitta płonie, bo:
- vata ją poruszyła,
- kapha ją zatrzymała,
- ama ją podsyciła,
- a słabe agni nie potrafiło rozróżnić, co ma spalić, a co zachować.
Wg ajurwedy zapalenie może być spowodowane:
- czynnikami zewnętrznymi, jak urazy, oparzenia, trucizny, pasożyty, wirusy, bakterie, lub
- czynnikami wewnętrznymi, np. błędy dietetyczne, zaburzenia trawienia, powikłania chorób, powikłania po zabiegach i terapiach (w tym po zabiegach panchakarma, tłumienie naturalnych odruchów (np. defekacji, odbijania, wymiotów, gazów).
W klasycznym podejściu ajurwedyjskim jednym z ważnych czynników prowadzących do zapalenia jest aghāta – uraz, który może mieć charakter zarówno fizyczny, jak i psychiczny.
Do aghāta fizycznego zalicza się wszelkie formy uszkodzenia tkanek: uderzenie, stłuczenie, przeciążenie, upadek, oparzenie, odmrożenie czy ucisk.
Ajurweda uwzględnia jednak również aghāta emocjonalny – intensywne emocje, takie jak gniew, uraza, frustracja czy przeżyta trauma. Mogą one wywołać reakcje zapalne zarówno w tkankach, jak i w układzie nerwowym. Czyli zapalenie może mieć swoje źródło również w emocjach.

wow, mega wiedza.
Zarys tematu 😉 jeszcze nawet zdania nie było o tym, jak tę wiedzę wykorzystuje się w terapiach
a cos konkretnego…
a konkretnie co chciałabyś konkretnego? 😉 tutaj przedstawiam teorię stanu zapalnego, a w zasadzie jej zarys. Ktoś, kto pracuje z klientami, a jeszcze jest na etapie stan zapalny=zaburzona dosza pitta, powinien dużo z tego wpisu wyciągnąć, jeżeli przełoży to na konkretne sytuacje z życia wzięte 🙂
Bardzo dziękuję, świetna, konkretna wiedza! ❤️
cieszę się, że przydatne 🙂 pozdrawiam!
Ela, taki komentarz może zostawic chyba tylko bardzo nieszczęsliwa i sfrustrowana osoba…
Nieee, to nie tak, po prostu artykuł rozminął się z oczekiwaniami Eli. Zazwyczaj w moich tekstach jest sporo praktycznych porad, a tym razem jest on czysto teoretyczny, w dodatku naszpikowany specjalistyczną terminologią ajurwedyjską, może być więc trudny w odbiorze i części osób (nie tylko Eli) może się nie spodobać i nie znajdą w nim nic dla siebie…