Nadciśnienie tętnicze to jedna z tych chorób, które przez długi czas mogą nie dawać wyraźnych objawów. A jednak konsekwencje są bardzo konkretne – od uszkodzeń naczyń krwionośnych, przez zawał serca, aż po udar mózgu.

Z perspektywy medycyny zachodniej to po prostu zbyt wysokie ciśnienie krwi działające na ściany naczyń. Z perspektywy ajurwedy – to znacznie głębszy proces. To historia o napięciu, przeciążeniu i utracie równowagi w całym organizmie.

Czym jest nadciśnienie według medycyny zachodniej?

W uproszczeniu: to sytuacja, w której krew przepływa przez naczynia pod zbyt dużym ciśnieniem.

Na jego poziom wpływają dwa główne czynniki: ilość krwi pompowanej przez serce oraz opór naczyń krwionośnych. Im większy opór lub większe obciążenie układu krążenia – tym wyższe ciśnienie.

Najczęstsze przyczyny:

  • przewlekły stres,
  • otyłość,
  • używki – papierosy, alkohol, kawa,
  • brak ruchu,
  • dieta bogata w sól, nadmiar tłuszczu i przetworzoną żywność,
  • zaburzenia hormonalne,
  • choroby nerek,
  • wiek – w tym sensie, że wraz z wiekiem ciśnienie wzrasta

Problem polega na tym, że nadciśnienie często rozwija się „po cichu”,  długo może nie dawać żadnych sygnałów.

Ale jeśli już się pojawiają, to często są to:

  • bóle głowy (zwłaszcza potyliczne),
  • zawroty głowy,
  • szumy uszne,
  • uczucie napięcia,
  • zaburzenia widzenia.

Niestety, wiele osób traktuje je jako „normalne zmęczenie”, nic z tym nie robi, a później „znienacka” pojawiają się powikłania…

Ajurwedyjskie spojrzenie na nadciśnienie

Ajurweda nie opisuje nadciśnienia jako jednej konkretnej jednostki chorobowej. Ale opisuje mechanizmy, które do niego prowadzą. Najczęściej interpretuje się je jako:

  • raktagata vata – zaburzony ruch w obrębie krwi,
  • zaburzenia vata + pitta, często z udziałem kapha,
  • rakta vruddhi – zwiększenie ilościowe/jakościowe krwi,
  • oraz zjawisko avarana – czyli blokowania przepływu w ciele.

Czyli de facto nie jest to „jedna choroba”, lecz zaburzenie w regulacji przepływu, napięcia i funkcji naczyń.

Omówmy to po kolei. I uwaga – będzie dużo specjalistycznego języka ajurwedyjskiego 😉

Z perspektywy ajurwedy nadciśnienie to efekt zaburzonej współpracy trzech sił:

  1. vata – ruch i przepływ
  2. odpowiada za krążenie krwi (szczególnie vyana vata związana z ruchem krwi od serca, ale też samana vata – przepływ krwi do serca),
  3. steruje dynamiką przepływu (sercem – prana vata)

Gdy jest zaburzona:

  • ruch staje się chaotyczny,
  • pojawia się nadreaktywność naczyń.

I to właśnie ona najczęściej „inicjuje” problem.

  • pitta – intensywność i „ciśnienie”
  • odpowiada za produkcję i jakość krwi (ranjaka pitta),
  • podnosi temperaturę i reaktywność.

Gdy rośnie:

  • zwiększa „siłę” przepływu,
  • nasila reakcje stresowe,
  • podnosi temperaturę i pobudzenie.

3. kapha – struktura i blokady

  • odpowiada za stabilność naczyń (avalambaka kapha),

W nadmiarze powoduje zwężenie naczyń, ich zatkanie, a tym samym zwiększa opór (np. miażdżyca)

I najważniejsze: nadciśnienie to zaburzenie współpracy tych trzech elementów. Ale jest jeszcze czwarty…

4. umysł: rajas i tamas

Ajurweda nie pomija psychiki. Obserwuje dynamikę dwóch stanów umysłu:

  • rajas = nadmiar aktywności, w ślad za tym stres, napięcie,
  • tamas = inercja, stagnacja, brak ruchu, w konsekwencji ociężałość, ciężkość, zastój, brak motywacji.

To dokładnie ten sam mechanizm, który dziś nazwalibyśmy przewlekłym stresem + siedzącym trybem życia.

Rakta vruddhi = zwiększenie (ilościowe i jakościowe) krwi

To kolejny mechanizm obserwowany przy nadciśnieniu. Co się dzieje?

  • dochodzi do wzrostu objętości krwi,
  • zwiększa się „wypełnienie” naczyń,
  • pojawia się intensywniejszy przepływ.

Jak to się objawia:

  • zaczerwienienie skóry, dłoni, stóp,
  • zaczerwienienie oczu,
  • mocz o lekko czerwonawym zabarwieniu,
  • wyraźnie widoczne żyły, wyglądające jak obrzmiałe,
  • wyraźne, „pełne” tętno,
  • uczucie gorąca,
  • opryszczka,
  • zaburzenie pracy śledziony,
  • ropnie, wrzody, owrzodzenia,
  • choroby skóry,
  • tendencja do krwawień, np. z nosa, dziąseł,
  • żółtaczka,
  • problemy z wątrobą,
  • tendencja do stanów zapalnych

Według opisu patogenezy pitta „przegrzewa” tkanki, uwalnia z nich płyny, które trafiają do krwi, zwiększając jej objętość i dynamikę, a tym samym prowadząc do nadciśnienia.

I jest jeszcze avarana – czyli blokada przepływu. Polega na blokowaniu vata przez inne dosze lub tkanki. Najczęściej kapha lub rakta blokują vata,  a ta – zamiast płynąć swobodnie – zaczyna działać „siłowo”.  Efektem jest wzrost ciśnienia krwi.

Co proponuje ajurweda przy nadciśnieniu?

Medycyna zachodnia skupia się na obniżeniu ciśnienia (leki) ora zmniejszeniu ryzyka powikłań.

I to jest absolutnie kluczowe – szczególnie w zaawansowanych przypadkach.

Ajurweda dorzuca:

1. styl życia  – to absolutna podstawa

  • regularny rytm dnia,
  • sen o stałych porach,
  • codzienny ruch,
  • dieta: posiłki o stałych porach, ciepłe, lekkostrawne, unikanie nie tylko soli, ale też potraw i dodatków ostrych, kwaśnych, tłustych i wszystkiego co zbytnio rozgrzewa. Co natomiast warto uwzględnić to rodzynki, granat, seler naciowy, rzodkiewkę, nasiona lnu, marchew, woda kokosowa

2. regulacja układu krążenia przez układ nerwowy

  • oddech,
  • medytacja,
  • ograniczenie stresu.

3. zioła – zawsze indywidualnie dobierane

Najczęściej wymieniane:

  • arjuna – klasyczne ajurwedyjskie zioło dla serca i układu krążenia,
  • czosnek – wspiera wazodylatację (rozkurcz naczyń krwionośnych),
  • kardamon
  • amla (agrest indyjski) – działa chłodząco,
  • neem (miodla indyjska) – przy problemach ze skórą,
  • ashwagandha – na system nerwowy,
  • brahmi – dla regulacji systemu nerwowego, bezpieczniejsze od ashwagandhy,
  • punarnava – gdy źródłem lub powikłaniem są problemy z nerkami,
  • mieszanka sarpagandha – obniżająca ciśnienie
  • drashadi kashayam/tablets – preparat na bazie rodzynek, przy nadmiarze pitta, np. przy bólach głowy związanych z nadciśnieniem
  • vasa ghrita, chandanadi kashayam – stosowane przy krwawieniach
  • lukrecja – działa chłodząco; co ciekawe wiele źródeł podaje, że może podnosić ciśnienie, mimo to jest stosowana w ajurwedzie przy nadciśnieniu. Ważny jest tu kontekst – nie stosujmy jej, gdy nadciśnieniu towarzyszą obrzęki, zatrzymanie wody, nadwaga, uczucie ciężkości

Uwaga – nie stosuj ziół „na własną rękę”, szczególnie przy lekach!

 4.terapie zewnętrzne:

  • Shirodhara – terapia balansująca system nerwowy, w przypadku nadciśnienia szczególnie polecana jest takra shirodhara i ksheera shirodhara, przy czym można polewać nie tylko głowę ale generalnie całe ciało; ksheera dhara stosujemy przy wybijającym się na plan pierwszy zaburzeniu doszy pitta, natomiast takra dhara – gdy decydujemy się na dhara, a mamy wyraźniejszy komponent zaburzenia doszy kapha,
  • Abhyanga – masaż olejowy całego ciała olejami chłodzącymi takimi jak chandanadi taiłam czy ksheerabala taiłam – balansuje doszę vata (system nerwowy), nie zaburzając jednocześnie doszy pitta
  • Panchakarma (ajurwedyjskie oczyszczanie), w ramach której przede wszystkim stosuje się virechana (terapeutyczne biegunki, zabieg służący balansowaniu doszy pitta), raktamokshana (upuszczanie krwi) oraz basti (wlewy dojelitowe, balansujące doszę vata).

Generalnie dobór ziół, diety oraz terapii zewnętrznych zależy bardzo od ogólnego stanu, w jakim znajduje się osoba z nadciśnieniem. Czyli – z jakimi objawami się zmaga przede wszystkim na ten moment. Czy bardziej chodzi o stres (vata), o nadmiar ciepła w ciele (pitta) czy o zastój (kapha). W jakim stanie jest agni tej osoby – czyli jak sprawne są procesy trawienne i metaboliczne, czy trawienie jest zmienne (raz może zjeść konia z kopytami i czuje się wyśmienicie, a innym razem totalnie nie ma apetytu), albo agni jest za bardzo pobudzone (luźne kupy, zgagi są tego podstawowym objawem) lub odwrotnie – trawienie jest osłabione i ta osoba „tyje od samego patrzenia na jedzenie”. Niemniej jednak kilka ogólnych wskazówek zawartych w tym tekście znajdzie zastosowanie u każdej z tych osób, dlatego, że nadciśnienie jest generalnie zaburzeniem wszystkich trzech dosz. Nie staramy się zatem tylko je obniżać, ale również działać balansująco na cały organizm.