511 słów, 3 minuty czasu czytania.
Wiele kobiet mówi mi:
„Przez trzy tygodnie jestem w miarę okej. A potem przychodzi ten tydzień i wszystko mnie drażni.”
„Czuję się jak inna osoba.”
„Wtedy kłócę się z partnerem, jestem ostra dla dzieci, a potem mam wyrzuty sumienia.”
I bardzo często słyszę jeszcze jedno zdanie: „Może po prostu jestem trudna.”
Nie.
Najczęściej nie jesteś trudna. Jesteś przeciążona – biologicznie i emocjonalnie.
Co naprawdę dzieje się przed miesiączką?
Druga połowa cyklu (faza lutealna) to czas, w którym: rośnie progesteron, zmienia się wrażliwość na serotoninę, spada tolerancja na stres, układ nerwowy jest bardziej reaktywny.
Jeśli w tym czasie jesteś chronicznie zmęczona, mało śpisz, żyjesz w trybie „ciągle coś”, to PMS nie jest przypadkowy. To po prostu moment, w którym organizm przestaje kompensować.
Można powiedzieć, że PMS pokazuje prawdę o Twoim przeciążeniu. Działa jak szkło powiększające…
Dlaczego właśnie wtedy wybuchasz?
Bo w fazie lutealnej ciało jest bardziej wrażliwe na bodźce, tolerancja frustracji spada, a rośnie potrzeba bezpieczeństwa.
Jeśli przez resztę miesiąca funkcjonujesz w trybie „dam radę”, to przed miesiączką system przestaje wytrzymywać.
I wtedy drobiazgi urastają do rangi problemów, pojawia się drażliwość, wzrasta potrzeba bycia usłyszaną.

Dlaczego PMS często uderza w relacje?
Bo relacje są najbliżej.
Z partnerem, dziećmi, bliskimi jesteśmy mniej „na autopilocie”. Tam napięcie wychodzi szybciej.
Jeśli czujesz się niedoceniona, przeciążona obowiązkami, niewysłuchana, samotna w odpowiedzialności, to przed miesiączką te emocje przestają być tłumione.
Ciało obniża próg wytrzymałości.
To, co było „do przełknięcia”, przestaje takie być.
Co możesz zrobić?
Nie chodzi o to, żeby „opanować się bardziej”. Chodzi o to, żeby działać mądrzej.
1. Zacznij obserwować cykl
Jeśli PMS zaskakuje Cię co miesiąc, to znaczy, że nie jesteś tak naprawdę świadoma tego, co z Tobą się dzieje. Zacznij obserwować. Może nawet zanotuj dzień cyklu, i towarzyszący mu nastrój, poziom energii, jakość snu. Po 2–3 miesiącach zobaczysz wzór.
Pomocne mogą być dla Ciebie teksty, w którym piszę jak faza cyklu wpływa na Twój nastrój, na trawienie, czy aktywność fizyczną.
2. Zmieniaj obciążenie w drugiej połowie cyklu
Wyciągnij wnioski z obserwacji i np. w fazie lutealnej planuj mniej wymagające zadania, nie zaczynaj dużych projektów, ogranicz konfrontacyjne rozmowy, zadbaj o wcześniejszy sen.
3. Komunikuj wcześniej, nie w kulminacji
Zamiast wybuchać w 26. dniu cyklu, spróbuj w 20. powiedzieć:
„W tym tygodniu będę potrzebować więcej spokoju.”
„Czuję, że szybciej się męczę.”
„Pomóż mi trochę, przejmij część obowiązków.”
To często zmienia dynamikę całego tygodnia.
4. Sprawdź podstawy fizjologiczne
PMS może nasilać się przy:
- dominacji estrogenowej
- zaburzeniach owulacji,
- problemach z tarczycą,
- niestabilnym poziomie cukru,
Więc być może czas na pogłębioną diagnostykę?
5. Zmień narrację o sobie
Największe szkody robi zdanie „Taka już jestem.”
Nie.
To, że przed miesiączką jesteś bardziej wrażliwa, nie oznacza, że jesteś trudna.
To oznacza, że Twoje ciało potrzebuje innego tempa i większego wsparcia.
PMS jako informacja
PMS jest jak serum prawdy 🙂
Pokazuje:
- czy jesteś przemęczona,
- czy czujesz się bezpiecznie w relacjach,
- czy masz przestrzeń na regenerację,
- czy Twoje hormony są w równowadze.
Można z nim walczyć.
Można go ignorować.
Można się za niego obwiniać.
Albo można potraktować go jako comiesięczny raport z kondycji Twojego organizmu. I tu zaczyna się przestrzeń na działanie, na zmianę…
