W problemach z tarczycą współcześnie standardem leczenia jest hormonoterapia – najczęściej lewotyroksyna (Euthyrox, Letrox) w niedoczynności i różne leki tyreostatyczne (np. tiamazol) w nadczynności.
Wiele osób równolegle sięga po zioła ajurwedyjskie, które mają wspierać energię, odporność, sen czy gospodarkę hormonalną. I tu pojawia się ważne pytanie: czy zioła mogą wchodzić w interakcje z lekami tarczycowymi?

Owszem, mogą.

I to na kilka sposobów:

  • wpływając na wchłanianie leku w jelitach,
  • przyspieszając lub hamując metabolizm hormonów,
  • działając podobnie do hormonów tarczycy albo nasilając ich efekt,
  • działając bezpośrednio na tarczycę – „podkręcając” ją lub obniżając jej aktywność,
  • wpływając na wątrobę, w której zachodzi konwersja hormonów tarczycowych,
  • modulując układ odpornościowy, który w chorobach autoimmunologicznych (Hashimoto, choroba Gravesa-Basedowa) odgrywa kluczową rolę.

Przyjrzyjmy się więc najbardziej znanym w Polsce ziołom ajurwedyjskim, które mogą „kolidować” z terapią tarczycową.

Ashwagandha (Withania somnifera)

Niezwykle w ostatnich latach popularna, stosowana przede wszystkim w stresie, bezsenności i spadku energii.

Badania kliniczne wskazują, że ashwagandha może zwiększać poziom T3 i T4 oraz obniżać TSH. Zatem u osób przyjmujących lewotyroksynę istnieje ryzyko, że objawy niedoczynności zamienią się w objawy nadczynności (np. kołatania serca, bezsenność, nerwowość).

Istnieją opisy uszkodzenia wątroby po ashwagandzie; to istotne, bo tyreostatyki także mają znane ryzyko hepatotoksyczności.

Więcej o ashwagandha przeczytasz tutaj

 Guggul (Commiphora mukul)

W ajurwedzie klasycznie stosowany w chorobach metabolicznych, stawowych, otyłości.

Wg naukowców substancje aktywne guggulu (guggulsterony) mogą zwiększać aktywność tarczycy i przyspieszać konwersję T4 do T3. To brzmi korzystnie, ale w praktyce może prowadzić do nadmiernej stymulacji tarczycy, zwłaszcza gdy ktoś już przyjmuje lewotyroksynę.

Shatavari (Asparagus racemosus)

Znana jako „ziele dla kobiet”, bogata w fitoestrogeny.

Nie działa bezpośrednio na hormony tarczycy, ale poprzez wpływ na estrogeny może zmieniać zapotrzebowanie organizmu na hormony tarczycowe.

Wysoki poziom estrogenów zwiększa wiązanie T4 z białkami transportującymi we krwi – co oznacza, że może zmniejszać biodostępność wolnych hormonów i wpływać na działanie lewotyroksyny.

A więcej o shatavari możesz dowiedzieć się z tego tekstu

Tulsi (Ocimum sanctum)

Dość popularne w formie herbatki ziołowej w kombinacji z różnymi składnikami. Badania sugerują, że tulsi może obniżać poziom tyroksyny (T4), ma więc działanie antytarczycowe.

Leki na tarczycę mają bardzo wąskie okno terapeutyczne – niewielka zmiana dawki lub biodostępności potrafi diametralnie zmienić samopoczucie.

Zioła ajurwedyjskie działają — i właśnie dlatego mogą wchodzić w interakcje z lekami. W połączeniu z lekami mogą zmienić wyniki badań i samopoczucie niestety w tę niekorzystną stronę, jeżeli robi się to bez wiedzy i świadomości oraz nie monitoruje regularnie wyników badań i nie obserwuje się uważnie swojego organizmu.

Samodzielne eksperymenty często kończą się rozchwianiem hormonów i koniecznością ponownej stabilizacji dawki.

Dlatego nie traktuj ziół jako „naturalnego, więc bezpiecznego” dodatku. Stara zasada mówi: nie jesteś dj’em – nie miksuj 😉 Oczywiście, zioła mogą być ogromnym wsparciem. I mogą poprawić stan tarczycy i samopoczucie. Jeżeli rozważasz, aby z tego wsparcia skorzystać, raczej nie łącz ich z lekami tarczycowymi na własną rękę. Konsultacja z osobą, która rozumie i ajurwedę, i farmakologię, oszczędza kłopotów. Nie wystarczy zrobić research w Internecie i pogrzebać w badaniach naukowych. Zioła ajurwedyjskie są dobierane nie do choroby, ale do konkretnej osoby, która zmaga się z tą chorobą, wziąwszy pod uwagę ogólny stan organizmu, a nie tylko jeden narząd czy układ. Poza tym zioła zawsze są tylko elementem szeroko zakrojonego planu odzyskiwania równowagi, który obejmuje też odżywianie, styl życia, mental i emocje. Zmiana w tych obszarach, ze wsparciem ziół i leków, łączonych mądrze, jest bardzo sensowną strategią, dającą szansę na zdrowie i dobrostan.

Zajrzyj też do tych dwóch tekstów na moim blogu: