fbpx

Ten temat przerabiam na blogu od lat 🙂 pisałam o tym np. tu, tu i tu…. Ale to tak ważne, że będę pisać o tym jeszcze i jeszcze i ponownie 🙂

Ale do rzeczy…

To co jesz ma ogromne znaczenie dla Twojego zdrowia.

Ale równie ważne, a może nawet ważniejsze, jest to, co Twój organizm zrobi z jedzeniem, które mu podasz. Na ile skutecznie je przetrawi, rozdrobni. Na ile efektywnie pozyska z niego składniki odżywcze niezbędne do przetrwania i dobrostanu. Jak sprawnie przekaże je do tkanek i komórek ciała. Jak one składniki wykorzystają i czy w ogóle mają do tego dostęp. W jakim tempie organizm wydali to co jest produktem ubocznym przemian metabolicznych.

Pomyśl jakie to fascynujące i skomplikowane! Jak długą drogę musi przejść ta zupa warzywna czy kotlet (czy cokolwiek zjesz) zanim Cię odżywi… Wszystko zaczyna się w ustach, już tam działają pierwsze enzymy trawienne. Właśnie dlatego ajurweda przywiązuje dużą wagę do pielęgnacji jamy ustnej (czyszczenie języka, płukanie olejem). Następnie w żołądku działa kwas solny, który rozdrabnia jedzenie jeszcze dalej. Po tym trafia ono do jelita cienkiego. Co nieco do procesu trawienia dorzuca od siebie trzustka oraz wątroba (żółć). Strawione składniki odżywcze do tkanek i komórek roznosi krew oraz układ limfatyczny. To co nie zostało zużyte, trafia do jelita grubego, które wyciska z tych resztek jeszcze co nieco (np. wodę). Ostatnim etapem jest wydalenie zupełnie nieprzydatnych pozostałości pożywienia oraz zbędnych produktów przemiany materii na poziomie komórkowym.

Jeżeli wszystko w procesie trawienia i metabolizowania działa sprawnie, tkanki i komórki Twojego ciała są należycie odżywione, a Ty czujesz się pełna energii i chęci do życia, masz dobrą odporność, skóra jest promienna, oczy i włosy błyszczą. Możesz góry przenosić 😉 Jeżeli trawienie i metabolizm jest na jakimś etapie zaburzone, zaburza się również Twój dobrostan i witalność. W dłuższej perspektywie czasowej prowadzi do przeróżnych chorób. Nie tylko tych związanych bezpośrednio z układem pokarmowym. Bo jak może dobrze funkcjonować jakikolwiek narząd wewnętrzny (np. Twoja tarczyca), jeżeli nie jest odżywiony i zaopatrzony w to, co jest mu potrzebne?

Co może pójść nie tak? Jak przeszkadzamy naszemu organizmowi w optymalnym trawieniu?

Oczywiście, pierwsze co się nasuwa, to jakość jedzenia, które przyjmujesz. Tak, domyślam się, że nie jadasz fastfoodów, i na co dzień zwracasz uwagę na to co jesz. Starasz się, aby posiłki były zdrowe i dobrze skomponowane, dużo warzyw, itp. Jednak zastanawiam się, ile warzywa, owoce czy zboża dostępne nam współcześnie mają składników odżywczych, jeżeli uprawiane są w nadmiernie eksploatowanej ziemi, zmuszanej sztucznymi nawozami do nieustannego wydawania plonów. W efekcie przetwory i produkty żywnościowe są wzbogacane o dodatkowe porcje witamin i minerałów. Idzie się jeszcze dalej, „poprawiając” np. mleko czy jogurty, czyli dodając extra porcją białka, w takiej ilości, w jakiej w naturze nigdy to w takim produkcie nie występuje. Ciekawe, na ile nasz układ pokarmowy jest w stanie to przyjąć, przetrawić i rzeczywiście z tego skorzystać. Z tych samych względów unikamy żywności wysokoprzetworzonej – układ pokarmowy może mieć trudności ze strawieniem tego. Nasz organizm funkcjonuje od tysięcy lat tak samo. Nasi przodkowie nie znali żywności wysokoprzetworzonej, więc organizm nie wykształcił enzymów trawiennych, które szybko i sprawnie się nią zajmą. I nie sądzę, aby zdążył ewoluować w tym kierunku 😉

Druga rzecz to ilość jedzenia… Gdy patrzę na ogromne porcje podawane w przeciętnej restauracji, robi mi się słabo 😉 jest tego dużo za dużo. Ile powinno się co do zasady jeść? Złącz swoje dłonie razem. Ogranicz wielkość swojej porcji do tej objętości. Jest to mniej więcej 2/3 wielkości twojego żołądka. W wariancie idealnym należałoby wypełnić żołądek w 1/3 pokarmem stałym, w 1/3 płynami, zostawiając trochę wolnej przestrzeni, aby było miejsce na trawienie. A 1/3 płynu powinna pochodzić z zupy lub z małych łyków wody podczas posiłku.

No właśnie, kolejna rzecz – odwieczny dylemat: popijać posiłki czy nie? owszem, zważywszy na zasadę powyżej – popijać, ale małymi łykami, jeżeli posiłek to pokarm stały. Jeżeli zupa – nie popijamy. Proste, prawda?

Warto też zwrócić uwagę na to, jak komponujesz posiłki. Sprawdza się tu zasada „mniej znaczy więcej” jeżeli chodzi o ilość składników. Szwedzkie stoły, z setką produktów, z których każdy kusi i zaprasza, żeby go spróbować, są ogromnym wyzwaniem dla trawienia. Uczta dla zmysłów nie zawsze idzie w parze z odżywieniem… Tym bardziej, że są pewne połączenia, których organizm bardzo nie lubi, bo strawienie tych produktów razem jest dla niego trudne. Przykładem może być jogurt z owocami. Więcej o trudnych połączeniach pisałam tutaj

Jeszcze jeden szczegół… Wg ajurwedy proces transformacji jedzenia w pożywienie dla komórek zajmuje około 6 godzin. I nie zaleca się, aby jeść kolejny posiłek, zanim poprzedni nie został strawiony. Jeżeli zwrócisz uwagę na to co dzieje się w Twoim układzie pokarmowym, wyraźnie poczujesz tę lekkość, za którą idzie potrzeba rozejrzenia się za czymś do jedzenia, jeszcze zanim zacznie ci burczeć w brzuchu 🙂

Układ pokarmowy, przeciążony ilością jedzenia, częstotliwością posiłków i przekąsek, nadmiarem składników w jednym posiłku, trudnymi do strawienia połączeniami, może się zaciąć…

Zastanów się, czy nie mylisz uczucia nasycenia po posiłku z uczuciem ciężkości wynikającym z tego, że układ pokarmowy jest przeciążony.

Ciąg dalszy nastąpi…..