fbpx

Ciało funkcjonuje wg naturalnego rytmu, chodzi tu zarówno o biorytm związany ze zmieniającymi się porami roku, fazami księżyca, z cyklem menstruacyjnym, ale także z cyklem dnia i nocy. I o tym ostatnim – oraz związanym z nim dinacharya – będzie dzisiaj, o kolejnych – wkrótce.

Otóż, waga, temperatura ciała, ciśnienie krwi, przemiana materii ulegają określonym wahaniom w ciągu doby, zmianom ulega również poziom hormonów i praca poszczególnych narządów wewnętrznych oraz zdolność ciała do określonego rodzaju aktywności, zarówno w dzień jak i w nocy. Wszystko to jest z góry ustalone i zaprogramowane na poziomie komórek ciała. Aby być zdrowym należy wieść tryb życia, który zgodny będzie z tym biorytmem.
Szczegółowo ten temat omówiony jest w jednym z kluczowych dla ajurwedy tekstów – Ashtanga Hridaya, w części pierwszej zwanej Sutrasthana, w rozdziale drugim. Zawarte są tam konkretne wytyczne – co, jak i kiedy, aby nasz rytm dnia układał się w myśl naturalnego biorytmu. Notabene – Ashtanga Hridaya jest kompendium wiedzy na temat ajurwedy – to podana w przystępnej formie skondensowana wiedza, zaczerpnięta ze starszych i dużo obszerniejszych, monumentalnych i fundamentalnych dla ajurwedy dzieł Caraka samhita  i Sushruta samhita. Wszystkie oczywiście napisane w sanskrycie, ale są dostępne angielskie tłumaczenia.

Tak wyglądają stare sanskryckie manuskrypty – wąskie długie paski liści palmowych, podziurkowane, związane sznurkiem, strony nie ponumerowane, więc jesli sznurek się rozwiąże to mamy kłopot 🙂 źrodło: http://www.thehindu.com/

Dinacharya krok po kroku…

A zatem po kolei omówmy wszystkie zalecenia dotyczące dinacharya:

  • wstajemy w porze zwanej brahmi muhurtha, czyli o świcie, przed wschodem słońca, zazwyczaj wypada to pomiędzy 5 a 6 rano. Jest to pora maksymalnej koncentracji, motywacji i determinacji, więc zanim zerwiesz się z łóżka poświęć chwilę na zaplanowanie dnia. Jest to też wyśmienity (mój ulubiony) czas na praktykowanie medytacji.

  • poranna toaleta – oczyszczanie ciała, obejmujące umycie twarzy i higienę jamy ustnej (płukanie ust olejem, czyszczenie języka) oraz wypróżnienie, zwłaszcza opróżnienie jelit – ajurweda kładzie na to duży nacisk, chodzi o to, aby regularnie, codziennie rano pozbyć się resztek przemiany materii wraz z toksynami z organizmu zanim na dobre rozpoczniesz dzień i dostarczysz ciału pierwszą porcję pożywienia. Jeśli ktoś ma z tym problem to pomocne jest zaraz po umyciu wpicie szklanki ciepłej (sic!) wody, można z dodatkami np. z cytryną, ja wybieram wersję z miodem i odrobiną cynamonu, bo świetnie reguluje trawienie (jest to też notabene polecane w trakcie kuracji odchudzających).

  • masaż (abhyanga) – własnoręczny, krótki (kilkuminutowy) masaż całego ciała ciepłym olejem sezamowym. Nie musisz stosować jakichś specjalnych technik, trzymaj się jedynie zasady, że kończyny masuje się długimi, pociągłymi ruchami, a stawy, brzuch i biust okrężnymi. Nie ślizgaj się po skórze, stosuj docisk, ale nie za mocny – tak aby poczuć, ze skóra się rozgrzewa i wchłania olej. Dłoń niech się subtelnie układa i dopasowuje do kształtów ciała. Masażowi ciała na pewno poświęcę wkrótce obszerny wpis, a tutaj tylko w skrócie wspomnę, że poranny masaż, oprócz wielu wielu korzyści zdrowotnych, ma na celu wydobycie toksyn z głębi ciała, aby usunąć je podczas kąpieli.
  • ćwiczenia fizyczne (vyayama) – ajurweda poleca oczywiście jogę. Ale może to być każda inna aktywność fizyczna. Nawet ispacer z psem. Wystarczy nawet 15 minut. Co ważne – aktywność fizyczna ma nam dodawać energii, a nie ją zabierać. To znaczy, że po ćwiczeniach możesz spokojnie pójść do pracy lub robić inne rzeczy, a nie odpoczywać i „dochodzić do siebie”. 
  • kąpiel (snana) – teoretycznie nie ma się tu co specjalnie rozpisywać 🙂 ale w Indiach snana ma specjalne znaczenie i całą otoczkę filozoficzną, o czym kiedyś na pewno napiszę 🙂
  • posiłki: śniadanie pomiędzy godziną 6 a 8 rano, obiad – pomiędzy godziną 12 a 14, kolacja – optymalnie pomiędzy godz. 18 a 19, a jeśli to niemożliwe – najpóźniej na trzy godziny przed snem.

  • sen – kładziemy się spać około godziny 22. 

 

Dinacharya a dosze.

Taki a nie inny porządek dnia składa się z ciągu czynności ułożonych logicznie – zgodnie z logiką Natury, podejmowanych o określonych porach dnia ściśle związanych z rytmem Natury. Bowiem Twój organizm funkcjonuje nie tylko w oparciu np. o cykl menstruacyjny czy o rytm zmieniających się pór roku, ale również zestrojony jest z biorytmem dobowym Natury. Zarządzają nim oczywiście dosze. Oznacza to, że w określonych godzinach dnia i nocy w przyrodzie dominuje i „rządzi” określona dosza. Odbywa się to w cyklu – spójrz na grafikę przedstawiającą zegar.

Czas pomiędzy godz. 2 w nocy a 6 rano to czas, w którym największy wpływ na to co dzieje się w przyrodzie i oczywiście w Tobie ma dosza Vata. Jest to dosza, która przydaje m.in. lekkości, żywotności. Jeśli w tym czasie wstaniesz z łóżka, ta lekkość Vaty udzieli się również Tobie. Zyskasz na starcie dnia bonus od Natury – przez resztę dnia będziesz mieć więcej energii do działania.

O poranku jedną z najważniejszych czynności jest wypróżnienie, czyli wydalenie zbędnych produktów przemiany materii i toksyn poprzez jelita. Aby Twój organizm funkcjonował sprawnie, musi to robić codziennie, najlepiej – rano, przed zjedzeniem pierwszego posiłku. Jeśli to tak u Ciebie nie działa, wyrób nawyk, przyzwyczaj i przyucz Twoje ciało do tego. Wypij szklankę ciepłej wody, po czym posiedź trochę w toalecie. Raz, drugi, trzeci, dziesiąty… I w końcu przyjdzie dzień, kiedy Twoje jelita się dostosują. Im bliżej Twój styl życia jest zbieżny z rytmem Natury, tym jest to łatwiejsze.

Od godziny 6 rano w przyrodzie kontrolę obejmuje dosza Kapha i dominuje do godz. 10. Ta dosza niesie ze sobą m.in. trochę ociężałości, ospałości, uziemienia, spowolnienia. Jeśli wstajesz z łóżka w tym czasie, zauważ, że takie odczucia będą temu towarzyszyć – trudno będzie Tobie wstać z łóżka, wolniej będziesz „się rozkręcać”, a później przez cały dzień działasz na wolniejszych obrotach niż wówczas, gdy wstajesz w czasie Vaty.

Aby kaphę ożywić, rozruszać i zmobilizować do działania, powinnaś w tym czasie poćwiczyć lub chociaż pójść na spacer, np. z psem 😉 Przy czym gdy Ajurweda zaleca aktywność fizyczną ma na myśli taką, która nie zabiera nam energii, ale jej dodaje. Czyli po ćwiczeniach nie powinnaś leżeć i odpoczywać, ale normalnie pójść do pracy. Ćwiczenia nie mają wiązać się z dużym wysiłkiem, nie mogą być zbyt intensywne i forsujące, lecz powinny być wykonywane na połowę naszych możliwości, i wtedy są efektywne i zdrowe. W przeciwnym przypadku przekraczamy bezpieczną granicę, za którą kryje się przemoc wobec siebie. Granicą jest moment, gdy zaczynamy się pocić, a nasz oddech gwałtownie przyspiesza.

Od godziny 10 do 14 rządzi dosza Pitta. To czas, kiedy jesteśmy najbardziej produktywni i wydajni intelektualnie. Jest to również czas, kiedy stany zapalne i problemy ze skórą się nasilają. Warto więc wtedy zadbać o to, aby nie podnosić sobie dodatkowo pitty, czyli unikać wszystkiego co zakwasza organizm, zwłaszcza ostrych przypraw, kawy i alkoholu. Ten czas pitty w Naturze jest również czasem, kiedy nasz metabolizm jest najsprawniejszy, i warto to wykorzystać, jedząc obiad. Ajurweda naucza, że nasze trawienie jest zależne od słońca – im wyżej słońce jest na niebie, tym nasze trawienie jest sprawniejsze. A szczyt sprawności i wydajności metabolizm osiąga, gdy słońce jest najwyżej na niebie, czyli między godz. 12 a 13. I jest to najwłaściwszy czas na najbardziej obfity posiłek dnia. A więc nie śniadanie powinno być najobfitszym posiłkiem dnia, lecz obiad/lunch.

Co zyskujesz dzięki zjedzeniu obiadu o porze zalecanej przez Ajurwedę? Otóż, skoro wtedy Twój metabolizm jest najsprawniejszy, to oznacza, że wszystko co zjesz maksymalnie się przyswoi. Efektywniej wykorzystasz wszystkie składniki odżywcze zawarte w Twoim posiłku. Dzięki temu będziesz mieć więcej energii po południu i nie będziesz miała potrzeby ratowania się czy podtrzymywania kawą lub słodyczami, aby dotrwać do końca dnia 😉

O godz. 14 powraca czas Vaty w przyrodzie – czas przyswajania, absorpcji tego, co zjedliśmy. Jest to też czas kreatywności, innowacyjności, sprawności manualnej, ale również czas gdy możemy być zdezorientowani, nieco roztargnieni, trudniej nam podjąć decyzje. Jeśli tak się zdarza, to warto wtedy „przewietrzyć głowę” – pójść na spacer, pobyć w Naturze lub pomedytować. Po południu warto też zjeść jakąś lekką przekąskę – Vata potrzebuje zasilenia, bo wiąże się z dużymi wydatkami energii.

O godzinie 18 czas Vaty przechodzi w czas Kaphy. Zaczynamy zwalniać, odprężać się, relaksować. Jemy lekką kolację, w godzinach około 18-19, jednak nie później niż na 3 godziny przed snem. Kahpa dominuje w przyrodzie do godz. 22, jeśli w tym czasie położymy się spać, sen jest w stylu Kapha – cięższy, głębszy.

Od godz. 22 do 2 nad ranem w przyrodzie stery ponownie przejmuje Pitta. Jeśli nie położyliśmy się spać zanim to się stanie, zyskujemy nowy zastrzyk wydajności i nawet robimy się głodni (Pitta zarządza metabolizmem) i oczywiście odechciewa nam się spać. Pitta to również wzrost ambicji, więc niektórzy rzucają się w wir pracy lub uczą się i twierdzą, że jest to dla nich najlepszy czas na takie aktywności. Tymczasem nasz organizm został tak zaprojektowany, że w tym czasie chciałby się zregenerować, naprawić to, co jest do naprawienia. Ale może to zrobić tylko wtedy, gdy śpimy.  Jeśli wtedy nie śpimy, odcinamy sobie możliwość samouzdrowienia, co – czynione latami – na pewno nie jest obojętne dla zdrowia.